Joint venture – jak znaleźć business partnera?

Joint venture – jak znaleźć business partnera?

Zanim rozpoczniemy intensywne poszukiwania naszego idealnego partnera do wspólnych interesów, warto na samym początku zadbać o wizerunek własny. Zdobywając nowe kontakty, osoby potencjalnie zainteresowane współpracą najprawdopodobniej będą chciały zrobić research naszej osoby, aby przekonać się, z kim mają do czynienia.

Wpisanie imienia i nazwiska w wyszukiwarkę Google zajmuje dosłownie chwilę, więc zanim zaczną robić to inni – sprawdź sam/a. Uzupełniony profil na Linkedin, Instagram ze zdjęciami nieruchomości, czy aktywny branżowo Facebook co prawda nie zrobią z Ciebie boga nieruchomości, ale być może zachęcą innych do współpracy. O wiele łatwiej zaufać osobie, która podchodzi do tematu z zaangażowaniem i pasją. Nie jest to oczywiście żelazny wyznacznik czyjejś kompetencji, a jedynie luźna sugestia, na co możemy zwrócić uwagę. Social media już od jakiegoś czasu są istotnym elementem i wiele firm dokłada wszelkich starań, aby ich wizerunek w sieci był nieskazitelny.

W poprzednim odcinku ustaliliśmy, że poszukiwać będziemy osób, których mocne strony pokrywają się z naszymi słabościami i vice versa. Jest jeszcze jeden istotny aspekt, który należy wziąć pod uwagę, mianowicie charakter i etyka pracy. Jeśli chodzi o mnie, zarówno prywatnie, jak i w pracy, cenię sobie dobry kontakt i komunikację. Uważam to za absolutną podstawę wszelkich relacji, zarówno tych biznesowych, jak i towarzyskich. Tak więc osoby, które notorycznie nie odbierają telefonów, czy też kontaktują się raz na kilka tygodni, najprawdopodobniej nie będą dla mnie dobrą partią, nawet jeśli na papierze stanowimy zgraną drużynę.

Joint venture w tym przypadku to nie tylko kupowanie nieruchomości, często współpracuje się również przy projektach pobocznych, typu remont, logistyczne wsparcie, czy kampania marketingowa. Niezwykle istotną kwestią jest uzgodnienie wspólnych celów już we wczesnych etapach współpracy. Niektórzy wolą kupić nieruchomość i trzymać, innych z kolei interesuje pewny i szybki zysk, zamiast długoterminowej inwestycji.

Załóżmy na moment, że mamy już idealny plan, ten idealny deal, przy czym nasze social media biją rekordy popularności i jesteśmy gotowi na joint adventure. Swoich potencjalnych współpracowników możemy szukać praktycznie wszędzie. W rodzinie również, tym bardziej że będą to osoby, które w pewnym stopniu nas znają i do pewnego stopniu jesteśmy im w stanie zaufać. Będzie to o wiele prostsza rozmowa, niż powiedzmy z osobą ze środowiska pracy, które również jest dobrym miejscem do poszukiwań. Zachowałbym jednak pewien dystans w samym podejściu do sprawy, nie chcemy przecież wyjść na gorliwych desperatów poszukujących funduszy. Optymalnym rozwiązaniem jest subtelnie zatelegrafować komuś, że być może coś tam robimy hobbystycznie i czy ta osoba być może nie zna kogoś, kto mógłby/chciałby wziąć w czymś takim udział. Jeśli nasz rozmówca jest zainteresowany, to z pewnością nas o tym poinformuje, w przeciwnym wypadku zarekomenduje osobę znajomą. Tak czy inaczej, unikamy wtedy nadmiernego “exposure”, który wiązałby się z uporczywą próbą zachęcenia kogoś do interesów. Jest to taka powiedzmy biznesowa kurtuazja, która mocno akcentuje nomenklaturę i rozróżnia “szukam dofinansowania do projektu”, od “jestem otwarty na inwestorów”.

W przypadku spotkań networkingowych postawimy na jak największą liczbę kontaktów. Jeśli są Ci znane tego typu spotkania, prawdopodobnie wiesz, na czym to wszystko polega. Wymiana wizytówek i próba nawiązania nowych kontaktów, źródeł i koneksji. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że potencjalny inwestor zgarnie danego wieczoru kilkanaście wizytówek, jak sprawić, aby zwrócił uwagę akurat na moją? Tego typu środowiska są bardziej hermetyczne, niż prawdopodobnie mogłoby się wydawać. Z czasem uczęszczając regularnie, zaczynamy być kojarzoną twarzą, co prowadzi do stopniowej budowy czegoś, co możemy nazwać naszą marką. Jeśli zastosowaliśmy działania opisane w drugim akapicie tego artykułu, to o nasz wizerunek w sieci nie musimy się już martwić, więc zostaje nam tylko cała reszta.

Błędnym rozumowaniem jest pogląd, że inwestuje się tylko w dobry projekt. Nie tak rzadko dochodzi do sytuacji, gdzie inwestuje się po prostu w osobę. Taką, która ma ambicje i ma ten drive, który podtrzyma deal w najtrudniejszych warunkach. Sam byłbym chętny na współpracę z taką osobą, więc zawsze staram się nią być, szukając kogoś do wspólnych ventures.

Dodaj komentarz